otulona kocem i ciepłym swetrem podchodzę do okna, biorę łyk gorącej herbaty i przyklejam nos do szyby. nie widać dziś gwiazd, tylko latarnie świecące gdzieś tam daleko, na tle czarnego nieba. czasem myślę, że dobrze by było być gdzieś tam daleko. tak bez słowa sobie pójść i odetchnąć. nie przejmować się, nie martwić, odpocząć od dręczących myśli. upajać się złudzeniem wolności, pozwolić by jesienny deszcz spłukał resztki żalu i tęsknoty, by wiatr otarł łzy z policzków i osuszył mokre oczy. tak bardzo chciałabym w końcu pozbierać kawałki siebie, na które dawno się rozpadłam.
.
.
.
.
.
kończą mi się litery. nie mam już ani słowa. ktoś obrabował mnie z całego słownika.