16 listopada 2014


otulona kocem i ciepłym swetrem podchodzę do okna, biorę łyk gorącej herbaty i przyklejam nos do szyby. nie widać dziś gwiazd, tylko latarnie świecące gdzieś tam daleko, na tle czarnego nieba. czasem myślę, że dobrze by było być gdzieś tam daleko. tak bez słowa sobie pójść i odetchnąć. nie przejmować się, nie martwić, odpocząć od dręczących myśli. upajać się złudzeniem wolności,  pozwolić by jesienny deszcz spłukał resztki żalu i tęsknoty, by wiatr otarł łzy z policzków i osuszył mokre oczy. tak bardzo chciałabym w końcu pozbierać kawałki siebie, na które dawno się rozpadłam.
.
.
.
.
.
kończą mi się litery. nie mam już ani słowa. ktoś obrabował mnie z całego słownika.

12 listopada 2014


wśród ludzi się duszę, ale gdy zostaję sam, samotność mnie dobija.


10 listopada 2014



czuję, że oddycham, świeżym, czystszym powietrzem. już nie tym ciężkim, przesiąkniętym łzami, który drapał w gardło i nie pozwalał spokojnie zasnąć. odzyskałam J. i jednocześnie maleńką cząstkę siebie, której tak bardzo mi brakowało. w końcu pozbyłam się smutku i tęsknoty z serca i jest mi z tym lepiej, dużo lepiej. żałuję tylko, że nie potrafię od razu mówić o swoich uczuciach, tylko ukrywam je głęboko w sobie i nie pozwalam by dały po sobie znać, dopóki nie zacznę rozklejać się, non stop płakać i krzyczeć na wszystkich, żeby odreagować. niepotrzebnie się z tym męczę, ale chyba nie umiem inaczej. 
czasem po prostu nie potrafię mówić.



3 listopada 2014


rozpadłam się na miliardy malutkich kawałeczków, które ktoś podeptał

i

pozbawił
mnie 

resztki
uczuć.



2 listopada 2014


"Zaczęłam idealizować. A to jest bardzo niebezpieczne. Nie dostrzegasz wielu dobrych rzeczy, które cię spotykają, tylko tęsknisz za jakimś wyobrażeniem. I żyjesz oczekiwaniami."