18 grudnia 2014



siadam pod ścianą i chowam twarz w rękawach swetra. liczę na to, że muzyka zagłuszy moje myśli. ale nic z tego. mimo wszystko zaciskam usta i staram się nie zwracać uwagi na ucisk w gardle, drżące dłonie i strumień łez wzbierający pod powiekami. wszystko będzie dobrze, nie martw się i tylko nie płacz nie płacz nie płacz nie płacz powtarzam sobie. tak bardzo chcę wyłączyć swój umysł, zamknąć oczy, nie umieć myśleć, nie pamiętać.. literki w ekranie komórki zaczynają się zlewać, wszystko mi się rozmazuje, wtulam głowę między kolana boże tylko nie płacz mrugam mrugam mrugam ale zanim się orientuję, strugi ciepłych łez płyną mi po policzkach, krztuszę się nimi, dławię i nie mogę nic powiedzieć. czuję na ramieniu czyjąś dłoń i wzrok dwudziestu par oczu na sobie. muszę wyjść po prostu muszę, biegnę, nie mogę przestać płakać, nie mogę..