"Jestem klepsydrą.
Czternaście lat przesypało się przeze mnie i pogrzebało mnie w mym własnym wnętrzu. Czuję, że mam zrośnięte, ciężkie od piasku nogi, umysł przepełniony ziarenkami wahania i niedokonanych wyborów, tracę cierpliwość, w miarę jak czas przecieka mi przez ciało.
Mała wskazówka poklepuje mnie na raz, dwa, trzy i cztery, szepcząc:
dzień dobry, wstawaj, rusz się,
obudź się
obudź się"
moje oczy szybko napełniają się łzami, mrugam mrugam mrugam
duszę w sobie nieumiejętnie posklejane słowa, rozbiegane myśli odbijające się od siebie w mojej głowie, tłumię w sobie krzyk, potrafię tylko płakać, wcale nie cicho i właściwie nie wiem dlaczego czuję do siebie taką nienawiść.
* * *
budzę się rano, z trudem otwieram oczy i łapię oddech, ręce mi drżą, cała się trzęsę. dzisiaj nie czuję nic, jedynie pustkę, odfrunęłam gdzieś daleko.