każdego kolejnego dnia tkwię w takiej samej beznadziejności co poprzedniego. nie patrzę na godzinę, nie wiem jaki jest dzień dzisiaj. chowam się między kartkami książek bo tam jest mi lepiej i wygodniej. chciałabym wyjechać, zamieszkać na trochę w małym drewnianym domku, ale w tym roku to raczej nie możliwe. długie dwa miesiące przede mną. jedyne z czego się cieszę to minus parę kg, i to wszystko. zaniedbałam dziennik, coraz trudniej mi się pisze, zwłaszcza o uczuciach (jeśli takowe we mnie jeszcze są). zastanawiam się czy jest sens tu być.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz