tusz spływa po policzkach, słowa odbijają się cicho od ścian, kruszą w pustej przestrzeni i spadają miękko na dywan. miałam wrażenie jakbyś całował mnie i dotykał ostatni raz, jakbyś chciał zapamiętać... a ja w tamtej chwili pękłam jak bańka mydlana, jak roztrzaskana o podłogę szklanka. chciałam się przytulić i zasnąć tak, w utuleniu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz