"Uciekaj, powiedziałam do siebie. Uciekaj, choćby twoje płuca odmawiały posłuszeństwa, choćby wiatr smagał i chwytał zębami twoje poszarpane ubranie, aż staniesz się rozmytą plamą, która wtopi się w tło. Uciekaj, Julio, uciekaj szybciej, choćbyś miała połamać nogi, choćby twoje mięśnie miały tego nie wytrzymać, a twoje serce miało przestanie bić. Zawsze było za duże, żeby zmieścić się w twojej piersi, i biło za szybko przez długi czas. Uciekaj. Uciekaj, uciekaj, uciekaj, aż nie będziesz słyszała ich kroków za plecami. Uciekaj, aż pogubią swoje kije, a ich krzyki rozwieją się w powietrzu. Uciekaj, z otwartymi oczami, z zaciśniętymi ustami i zatamuj rzekę wzbierającą pod powiekami. Uciekaj, Julio. Uciekaj, aż padniesz martwa. Upewnij się, że twoje serce się zatrzyma, zanim cię dosięgną. Zanim zdążą cię dotknąć. Uciekaj, powiedziałam."
Właśnie Julio, uciekaj. Jak najdalej możesz.
Od fałszywych twarzy
zepsutych ludzi
Uciekaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz